[VIDEO] Album DIY, czyli moja wersja Project Life


Dzisiaj, 25 lipca, z czystym sumieniem i pewnością w głosie mogę powiedzieć: udało się! Po mękach, bólach, zakwasach, przekleństwach i łzach, udało się! Wreszcie, po prawie miesiącu udało mi się skleić video prezentację albumu, o którym wspominałam Wam jakiś czas temu. A były z tym niezłe przeboje, serio. Myślałam, że będzie łatwo, szybko i kolorowo, ale okazało się dużo bardziej dramatycznie. Cierpliwość to jednak nie moja bajka. Ale udało się wygrać walkę ze sprzętem, z nerwami, album trochę przy tym oberwał, ale mimo wszystko żyje i ma się dobrze, co będziecie mogli zobaczyć na filmiku. 

A skąd się w ogóle wziął pomysł na taki album? Przede wszystkim chciałam w jakiś ciekawy sposób kolekcjonować wspomnienia i zdjęcia. Później zakochałam się w albumach project life u Maryszy i Antilight. Niestety, z systematycznością bywa u mnie różnie, bo jestem Królową Słomianego Zapału, więc stwierdziłam, że project life w klasycznie formie, gdzie dosyć szczegółowo opisuje każdy tydzień i miesiąc się u mnie nie sprawdzi. Wtedy wpadłam na to, żeby zrobić swoją formę project life, w którym będę upamiętniać najważniejsze wydarzenia w danym roku. Zabrałam się za oglądanie tutoriali na youtube, bo za punkt honoru wzięłam sobie to, żeby zrobić ten album od podstaw, od samej okładki począwszy. Teraz, robiąc drugi album, widzę, że trzeba wprowadzić kilka poprawek, żeby było jeszcze lepiej i żeby album był jeszcze trwalszy. Ten poniżej obejmuje lata 2012-2014 :)

Nic tam, czas na to, na co mam nadzieję nie możecie się już doczekać, czyli prezentację albumu. Zaczniemy powoli, bo od zdjęć, a pod nimi znajdziecie filmik, gdzie możecie zobaczyć album w całej okazałości, z wszystkimi jego niespodziankami i tajnymi zakamarkami :)













Jak widzicie, jest chaotycznie, kolorowo, czyli tak, jak chciałam :D

A teraz czas na VIDEO - koniecznie oglądajcie w HD! 



Przy okazji chciałabym podziękować mojemu mężowi za nieograniczone pokłady cierpliwości i wyrozumiałości. Nie wiem, jak on ze mną wytrzymuje, ale dziękuję! Bez Ciebie ten album dawno wylądowałby za oknem, a ja zostałabym siedzieć na podłodze zapłakana wśród połamanego statywu. Dziękuję! :*

A Wy, jeśli macie jakieś pytania, co do albumu (i nie tylko!) - walcie śmiało i piszcie komentarze, maile, wiadomości! :)

Do usłyszenia wkrótce! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz