wreck this journal, czyli kreatywna destrukcja cz. 1

Jak tam po Świętach? Objedzeni? Szczęśliwi? Ucieszeni prezentami? Przygotowani na Nowy Rok? :) 

W związku z tym,  że już po wielkim świętowaniu, postanowiłam odpuścić sobie dalsze posty w tym temacie, zgrabnie przechodząc do innych kreatywnych projektów. Co tym razem? Jak sam tytuł dzisiejszego posta wskazuje, dziś kilka słów, a raczej zdjęć, o kreatywnej destrukcji, czyli fantastycznej książce, która wpadła mi w ręce kilka miesięcy temu, a mianowicie Zniszcz Ten Dziennik (ang. Wreck This Journal). Ktoś ma już swój egzemplarz, który kreatywnie zniszczył? Ja cały czas jestem w trakcie, choć początkowo miałam opory na samą myśl o tym, by zniszczyć książkę. Ale wiecie, to w gruncie rzeczy jest taki artystyczny journal, a nie książka do czytania :) Tak przy okazji, nie wiem czy wiecie, ale w lutym na rynku pojawi się kolejna publikacja Keri Smith w polskiej wersji, a mianowicie To nie jest książka - ja kupię na pewno! 

Natomiast niżej kilka zdjęć z mojego zniszczonego dziennika - przygotujcie się na kolejną porcję zdjęć, bo to dopiero pierwsza część!

Na początek kilka zdjęć wprowadzających i co ciekawsze polecenia autorki:

święta w formacie 3D

Cześć,

Tak jak ostatnio obiecywałam, dzisiaj pokażę Wam przestrzenne kartki 3D, które zmajstrowałam jako dodatek do świątecznych prezentów dla najbliższych pań w rodzinie :) Niestety, kartki złożone nie mają tyle uroku, ile zyskują po całkowitym ich rozłożeniu, na szczęście w takim stanie (rozłożone) z powodzeniem mogą robić za świąteczną dekorację. Zobaczcie:


pierwsze świąteczne kartki


Tak na dobry początek, postanowiłam pokazać Wam moje pierwsze świąteczne kartki, które wykonałam w tym roku. Niestety, nie są idealne, z perspektywy czasu miałabym ochotę coś w nich zmienić, ale mogę się tylko domyślić, że z każdym projektem będę miała ten sam problem po pewnym czasie :) Nie ma to jak wiecznie niezadowolenie z siebie i perfekcjonizm :D Przy okazji pomarudzę też na paskudą pogodę, która uniemożliwia złapanie dobrego, dziennego światła, a co! Ale teraz koniec marudzenia, czas na kilka słów o kartkach.

Pierwsza z nich w brązach, raczej skromna, ozdobiona tekturowymi śnieżynkami i gwiazdkami oprószonymi białym holograficznym brokatem na podobieństwo iskrzącego się śniegu :) Dodatkowo digi stempel, odrobina zabawy z ozdobnymi nożyczkami i jest:


dzień dobry, witam!

Czy ten pierwszy post na blogu zawsze musi być taki ciężki do napisania? Niby wystarczy się przywitać, powiedzieć coś o sobie, kilka słów, ale mnie wciąż przychodzi to z trudem. Nigdy nie lubiłam być w centrum uwagi. Ale dziś, choć przez chwilę muszę. Później w centrum uwagi będą moje kreatywne potworki, które po długich namysłach, setkach myśli za i przeciw, ciągle obecnych wątpliwościach, zdecydowałam się Wam pokazać. 

Niektórzy z Was mogą kojarzyć mnie z mojego drugiego, książkowego bloga - Kamykowa Czytelnia - który prowadzę od 2011 (swoją drogą męcząc się nad tym pierwszym powitalnym postem postanowiłam sprawdzić, co napisałam wtedy, te 3 lata wcześniej - tragedii nie było). To właśnie tam po raz pierwszy pokazałam swoje prace - świąteczne kartki i dekoracje, które zmajstrowałam. I wtedy nastąpił przełom, stwierdziłam, że drugi blog powstanie, mimo że wciąż noszę w sobie ten ludzki strach a co jak nikomu się nie spodoba? a co jak mnie wyśmieją? Etc. Bo wiecie, najbliższym może i podobają się ten moje twory, którymi zasypuję ich przy każdej możliwej okazji, ale wciąż gdzieś tam mam obawy. Żadna fałszywa skromność. Czysty strach. Moja Mamuśka może mnie chwalić i podziwiać, Narzeczony również, ale wiecie jak to jest - kochają bezwarunkowo i każdego bohomaza pochwalą :D Ale zgodnie z towarzyszącą mi zasadą a co tam, raz się żyje postanowiłam działać. 

Kim w ogóle jestem? Zwykłą dziewczyną, niezwykle pokręconą. Na imię mam Kamila, ale ludzie nazywają mnie Kamykiem. Lat mam 23 i mieszkam sobie na Śląsku. Uwielbiam czytać, uwielbiam też tworzyć - kartki, albumy, zaproszenia, różnorakie projekty DIY, cokolwiek, co pozwala mi być kreatywną.  Zawodowo jestem pracownicą wielkiej korporacji, codzienność dzielę więc na tę w języku polskim i na tę w języku angielskim. Prywatnie narzeczona, przyszła żona, szczęśliwie zakochana w A. :)

Blog książkowy wyrobił we mnie systematyczność i stał się dla mnie motywacją do czytania, regularnego pisania, rozwijania się. Bo wiecie, jak ktoś patrzy, to trudniej mieć wymówkę. Dlatego mam nadzieję, że również ten blog będzie dla mnie takim kopem w tyłek, żeby się rozwijać. Działać, uczyć się nowych rzeczy i chwalić się tym, co potrafię. A co tam, czemu nie? :) Mam nadzieję, że będziecie mi towarzyszyć w tych moich kreatywnych przygodach ;)

Przy okazji - Wesołych Świąt Bożego Narodzenia! :)